Zakazany owoc kapitalizmu („Dyskoteka Pana Jacka”)

Jeśli Dyskoteka Pana Jacka wraca we wspomnieniach dzisiejszych trzydziestolatków, pełni zwykle funkcję magdalenki odsyłającej do sielskiego, pozbawionego trosk dzieciństwa. Tymczasem program stworzony w drugiej połowie lat 80. można traktować jako przejaw pogoni za Zachodem, której finał jest mało satysfakcjonujący.

Najpierw jednak trochę historii PRL-owskiego kina. W 1986 roku premierę miało Cudowne dziecko, polsko-kanadyjski film wyreżyserowany przez Waldemara Dzikiego. Historia obdarzonego nadprzyrodzonymi mocami Piotra znacznie odbiegała od standardów wyznaczanych przez popularne produkcje adresowane do ówczesnej młodzieży. Publiczności przypadł do gustu rozmach produkcji i nowatorskie rozwiązania scenograficzne rodem z amerykańskiego kina. W zachwytach wtórowali widzom wschodnioeuropejscy krytycy, czego dowodem są laury na międzynarodowych festiwalach w Belgradzie i Moskwie oraz nagroda Poznańskie Koziołki.
(więcej…)

Sprawa Framerów

Niedawna śmierć Izabeli Skrybant-Dziewiątkowskiej z Tercetu Egzotycznego, wywołała lawinę komentarzy, jakże odległych od tego, co zwykli pisać o zespole krytycy muzyczni. Wskazywano na niemal społeczny wymiar działalności grupy, na przemycaną przez nich nutę egzotyzmu, która w siermiężnym PRL-u pozwalała choć na chwilę uwierzyć, że po wyjściu z mieszkania (więcej…)

„Sen” Edyty Bartosiewicz

Jeżeli spojrzymy na sprawę z dzisiejszej perspektywy, Edyta Bartosiewicz wyda się nam zapewne wykapanym dzieckiem swoich czasów. Jej – nieco zapomniany już – debiut „Love…” (zawierający wyłącznie piosenki w języku angielskim) był przesycony modnym na początku lat 90. sophisti popem. Doskonale wpisywało się w to inteligencko-mieszczański trend silnie promowany przez „Gazetę Wyborczą”: przypomnijmy, że w dobie wielkiej popularności muzyki chodnikowej dziennikarze przekonywali, że Polacy w pierwszych latach po transformacji sięgają najchętniej po albumy Stinga i muzykę klasyczną. (więcej…)

50. rocznica śmierci Krzysztofa Komedy

Dziś pięćdziesiąta rocznica śmierci Krzysztofa Komedy. O tym, że jazzman był obdarzony niebywałym zmysłem melodycznym, wszyscy doskonale wiemy – kilogram żołędzi i kasztanów temu, kto znajdzie bardziej opętańcze i uwodzicielskie zarazem połączenie dźwięków niż „Kołysanka Rosemary”. W przeciwieństwie do wielu swoich kolegów po fachu, takich jak choćby Milian, Ptaszyn-Wróblewski czy Matuszkiewicz, Trzciński nigdy nie zdecydował się na pełnometrażowy flirt z muzyką rozrywkową. Na szczęście w jego dorobku znajdziemy kilka tradycyjnych, piosenkowych form, a wśród nich: „Nim wstanie dzień” z filmu „Prawo i pięść” wykonywany przez Edmunda Fettinga.

(więcej…)

„Tabu” – najlepsza płyta w karierze Kombi?

Nie znajdziemy na „Tabu” wielkich, ponadczasowych hitów w rodzaju „Słodkiego, miłego życia” czy „Black & White”. Choć nie brakuje tu nośnych refrenów, czego dobry przykład stanowią utwory „Tabu – obcy ląd” czy „Pamiętaj mnie”, siła tego albumu nie leży bynajmniej w jego przebojowości. Piąty longplay Kombi to przede wszystkim najbardziej dojrzały i spójny album w ich dorobku. Album, na którym trzyosobowy skład (co warte podkreślenia: po raz pierwszy zrezygnowano z usług perkusisty i ograniczono się do automatu Yamaha RX5) jawi się nam (więcej…)

Polski britpop (Myslovitz)?

“Nie wierz tym, którzy tutaj nigdy nie byli – Mysłowice to nie pieprzony Manchester” – śpiewa w utworze pt. „Manchester” Mietall Waluś, wokalista zespołu Negatyw. Muzyk odniósł się w ten sposób do przydomku, jaki przylgnął do śląskiego miasta w drugiej połowie lat 90.

Zarówno dziennikarze, jak i słuchacze chętnie posługiwali się analogią, wedle której muzyczny ferment, o jakim należy mówić w wypadku Mysłowic z końca ubiegłego wieku, jest porównywalny do tego, co wydarzyło się w stolicy północnej Anglii na przełomie lat 80. i 90. Trop ten wyda się jeszcze bardziej wdzięczny, gdy weźmiemy pod uwagę dalsze losy brytyjskiej muzyki popowej i rockowej. To właśnie z Manchesteru pochodzi grupa Oasis, jeden z dwóch (obok Blur) najpopularniejszych przedstawicieli nurtu britpopowego. Nurtu, który stanowił bardzo istotny punkt odniesienia dla największych gwiazd mysłowickiej sceny, czyli Myslovitz. W takim razie: powinniśmy zaufać Walusiowi, czy też posłuchać tych, którzy „tutaj nigdy nie byli”? (więcej…)

Powrót Depesza z Wieliczki (Jauntix)

Ulubiona grupa „chodnikowa” Olgi Drendy, autorzy najlepszego utworu disco polo według Carpigianiego, ludzie odpowiedzialni za „jeden z najwznioślejszych momentów w historii polskiej popkultury” zdaniem Krzysztofa Michalaka z portalu Porcys. A przecież tytuły i etykiety można mnożyć, wszak – jak pokazuje dowolna facebookowa wzmianka na temat zespołu – spór o to, co tak naprawdę grał Jauntix, jest wciąż żywy. Wiadomo na pewno, że klawiszowiec Marcin Jaglarz, autor między innymi słynnej „Atlantydy”, postanowił ponownie zająć się muzyką. (więcej…)

Król Duduś Pierwszy. Czołówki z muzyką Jerzego Matuszkiewicza

Jest jednym z pionierów i niekwestionowanych gigantów polskiego jazzu. Największą popularność przyniosły mu jednak kompozycje o nieco innym charakterze. Do dziś Jerzy Matuszkiewicz napisał muzykę do stu dwudziestu filmów i prawie trzydziestu seriali.

Zapytany w jednym z wywiadów o popularność swoich telewizyjno-kinowych utworów, odpowiedział: Najtrudniejsze jest to, że kompozytor musi mieć świadomość, że muzyka, którą komponuje do filmu przede wszystkim ma za zadanie służyć obrazowi (…) nie można zaczynać pisać muzyki po to, aby stała się szlagierem.

Nie ma powodów, by wątpić w szczerość tego stwierdzenia. (więcej…)

Teledyski Yacha Paszkiewicza, czyli najntisy

Niemal każdy, kto w choć niewielkim stopniu interesuje się rodzimą popkulturą, słyszał o „ojcu polskiego teledysku”. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że pokolenie dorastające w latach 80. i 90. zawdzięcza Yachowi Paszkiewiczowi nieco więcej niż popularyzację jednego z gatunków audiowizualnych.

O wspomniane pionierstwo było zresztą w tym wypadku nietrudno. Zacznijmy bowiem od roboczej definicji. Wideoklip to krótka, samodzielna forma filmowa ilustrująca utwór muzyczny, tworzona w celach artystycznych, ale także (być może przede wszystkim) promocyjnych. Nietrudno więc się domyślić, że teledyskowość na zachodnią modłę długo była w warunkach PRL-owskiej gospodarki niemożliwa. Wobec (więcej…)

60 lat polskiego rock and rolla

Dokładnie sześćdziesiąt lat temu, to jest 24 marca 1959 roku o godzinie 19:00, w klubie Rudy Kot w Gdańsku rozpoczął się koncert zespołu Rhythm & Blues uznawanego za pierwszą polską grupę big beatową. Co za tym idzie: występ ten jest do dziś traktowany jako symboliczne narodziny rodzimego rocka i muzyki młodzieżowej. (więcej…)

STARTER: Krzysztof Klenczon

Całkiem niedawno miałem okazję, po raz pierwszy od czasów liceum, uczestniczyć w kłótni zainicjowanej pytaniem: „Lennon czy McCartney”? Pomyślałem wówczas, że w alternatywnej rzeczywistości osoby w wieku mocno poststudenckim kłóciłyby się o frontmanów Czerwonych Gitar. Na wszelki wypadek od razu zadeklaruję: Klenczon.

Abstrahując od tego, że szukanie analogii między Beatlesami a trójmiejskim zespołem wydaje się już dziś oczywiście zajęciem zbędnym: w obu przypadkach decydująca okazuje się chęć porządkowania świata przy pomocy prostych opozycji. (więcej…)

„Dziwny jest ten świat” – mity

Pierwszy polski protest song, piosenka-pomnik, utwór, o którym powiedziano już niemal wszystko. Albo inaczej: utwór, o którym powiedziano dużo więcej, niż się powinno. Wśród opinii dotyczących piosenki „Dziwny jest ten świat” (pochodzącej z albumu z 1967 roku noszącego ten sam tytuł) przynajmniej dwie mają status – w najlepszym wypadku – półprawdy. (więcej…)

Ewa! Na scenę!

„- Ewa! Na scenę! (…) – She is improvising, nothing you know about…”

Pamiętacie Beatę Kornelię Dąbrowską? Naturalnie, że nie, ale jeżeli użyję jej pseudonimu i dodam do tego jeszcze szlagwort „Oddam ciało, oddam nawet duszę – przecież kogoś kochać muszę”, to jesteśmy już w zgrzebnym milenijnym domu. (więcej…)

Czy Just 5 rzeczywiście było pierwszym polskim boysbandem?

Jeden z wariantów odpowiedzi brzmi: „oczywiście, jak najbardziej”. Wszak płyta Bartka Wrony i spółki ukazała się wiosną 1997 roku. Choć „męskie grupy wokalne” nie były na rodzimym rynku niczym nowym (weźmy tradycję rewelerską lat 50. lub znacznie późniejszą grupę VOX), to Just 5 byli pierwszym zespołem skrojonym pod najntisowe gusta, sformatowanym zarówno pod względem wizualnym, jak i brzmieniowym. A przy tym: kompletnie ubezwłasnowolnionym (więcej…)

2 plus 1 i „Wielki mały człowiek”

To jedna z najbardziej ekscytujących, oryginalnych, a zarazem niejednoznacznych karier w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Trudno też o zespół w tak silny stopniu „niedoczytany”. Symptomatyczna wydaje się w tym wypadku wielka kariera utworu „Windą do nieba”, który jest obowiązkowym punktem każdej imprezy weselnej. Rzekomo świetnie wpisująca się w tematykę najważniejszego dnia w życiu, stanowi tak naprawdę tragiczną opowieść o niepożądanym, wymuszonym przez okoliczności zamążpójściu. Powyższy fakt śmiało możemy potraktować jako metonimię całego 2 plus 1, zespołu, który – niczym sowy w „Miasteczku Twin Peaks” – „nie jest tym, czym się wydaje”. (więcej…)

Święty Graal polskiego disco i synth popu

Nie wiem, czy wśród obserwujących tę stronę znajdziemy muzyczno-technicznych pasjonatów, ale spróbujmy: w tym tygodniu miałem okazję porozmawiać z Andrzejem Korzyńskim, o którym była już tutaj mowa. Pan Andrzej pokazał mi między innymi sekwencer Roland MC-500 MKII, przy pomocy którego (więcej…)

Filmy Wajdy i mydełko Fa

Wywiad z Andrzejem Korzyńskim, kompozytorem filmowym, autorem przebojów Piotra Szczepanika, Franka Kimono i innych.

Mateusz Witkowski: Pańska mama wymarzyła sobie, że będzie pan muzykiem klasycznym. Tymczasem chwilę po uzyskaniu dyplomu kompozytora zajął się pan bigbitem. Jak do tego doszło?

Andrzej Korzyński: Wszystko przez Raya Charlesa. Pamiętam, że gdy usłyszeliśmy go po raz pierwszy (więcej…)

STARTER: Andrzej Korzyński

Ambitny kompozytor flirtujący z show-biznesem lat 70. i 80.? A może miłośnik chwytliwych melodii, który z (zawodowego) obowiązku poświęca swój czas na pisanie nieco trudniejszych utworów? Niezależnie od tego, jak go nazwiemy, pewne jest jedno: zawdzięczamy Andrzejowi Korzyńskiemu więcej, niż mogłoby się nam wydawać.

Umiejętność lawirowania między światem muzyki pop a tzw. wymagającą twórczością to raczej domena rodzimych jazzmanów. Wystarczy wymienić choćby pierwsze z brzegu nazwiska takie jak Jerzy „Duduś” Matuszkiewicz (m.in. serialowe przeboje Czterdzieści lat minęło i Stawiam na Tolka Banana), Jan Ptaszyn Wróblewski (np. znakomite Zielono mi z repertuaru Andrzeja Dąbrowskiego), Wojciech Karolak (Wyszłam za mąż – zaraz wracam wykonywane przez Ewę Bem). (więcej…)

Pierwszy polski longplay z muzyką młodzieżową – „Niebiesko-Czarni”

Jesli chodzi o polską muzykę młodzieżową, aż do 1966 roku rodzimy przemysł fonograficzny mógł się poszczycić wyłącznie wydawnictwami w postaci singli, „czwórek” i niskiej jakości pocztówek dźwiękowych. Autorami pierwszego polskiego longplaya byli Niebiesko-Czarni, zespół big-beatowy założony i kierowany przez Franciszka Walickiego, „ojca polskiego rock’n’rolla”. (więcej…)

Papa Dance, czyli kto?

Jeżeli prześledzicie opisy trzech pierwszych longplayów zespołu Papa Dance, na pewno rzuci się Wam w oczy, że autorem muzyki do wszystkich utworów jest niejaki Adam Patoh. Tak naprawdę pod tym pseudonimem ukrywali się (więcej…)

STARTER: BAJM

Próżno szukać ich w szufladce podpisanej „dobra polska muzyka z lat osiemdziesiątych”. Nie wypada bowiem, żeby zespół od lat dostarczający słuchaczom mdłych pop rockowych utworów sąsiadował z Maanamem czy Republiką. A jednak: zanim Bajm długo należał do najciekawszych zjawisk w polskiej muzyce rozrywkowej. Czas o tym przypomnieć.

Zacznijmy od tego, że Bajmów jest – przynajmniej – kilka. Abstrahując od zmian personalnych: lubelski zespół od samego początku działalności był w ścisłym kontakcie z Zeitgeistem i chętnie zmieniał oblicze. Nie tylko nadążał za aktualnymi trendami, ale i modyfikował je wedle własnego uznania, włączał w inny kontekst dźwiękowy i kulturowy. (więcej…)

Drugi longplay Andrzeja Dąbrowskiego – Wodecki bis?

Oficjalna wersja – forsowana przez wielu krytyków i dziennikarzy muzycznych – brzmi następująco: wskutek polityki kulturalnej władz PRL lata 70. okazały się ziemią jałową polskiego popu. To oczywiście tylko część prawdy. Na rodzimym poletku pokaźne połacie zachwaszczonego terenu sąsiadowały z nielicznymi, ale jednak nad wyraz bujnymi ogrodami.  (więcej…)

„Pocałuj noc” – pop rockowy wzorzec z Sevres

Być może nośny refren nie ocala ani narodów, ani ludzi, ale na pewno przydaje cech boskich, tymczasowo w aniołów przerabia. Myślałem o tym ostatnio, gdy podczas rozmowy z kolegą Bartkiem (Liczne rany kłute– polecam mocno!) weszliśmy na grząski, nierówny teren „Młodych wilków”. Film w reżyserii Żamojdy nadpisał mi się w głowie jako niewiarygodne nęcące i atrakcyjne kino akcji, jako dzieło redefiniujące swoim rozmachem określenie „epicki”. Takie, przy którym biedny ślepy Homer skuliłby się w sobie i stwierdził cicho „dobra, to trudno”. Obejrzany jakieś dwadzieścia trzy lata po premierze zdaje się raczej (więcej…)

Pierwszy polski utwór rock’n’rollowy

Palmę pierwszeństwa w dziedzinie polskiego rock’n’rolla dzierży niepodzielnie gdański Rhythm & Blues. Pamiętajmy jednak, że zespół ten wykonywał niemal wyłącznie utwory innych wykonawców. Kto w takim razie stworzył pierwszego, w pełni autorskiego, polskiego rock’n’rolla? Tu sprawa nieco się komplikuje. W 1957 roku rewelerski Chór Czejanda zarejestrował dla Polskich Nagrań utwór „Tańcz i śpiewaj rock and roll” autorstwa Romualda Żylińskiego i Kazimierza Winklera. Utwór pojawił się jednak na antenie radiowej nieco później, niż wykonywane przez Zbigniewa Kurtycza (kojarzonego dziś głównie z hitem „Cicha woda”) „W Arizonie” Wiesława Machana i (więcej…)

„Mrowisko” Klanu, czyli zmarnowana szansa

Trzeba przyznać, że członkowie założonego w 1969 roku Klanu zrobili naprawdę sporo, aby nigdy nie osiągnąć pełnoprawnego sukcesu komercyjnego. Mimo że ich pierwsze przeboje, takie jak z „Brzytwą na poziomki”, osiągnęły spory sukces wśród młodzieżowej publiczności, oni sami raczej trzymali się na dystans od środowiska big beatowego i zręcznie omijali branżowe przeglądy i festiwale. (więcej…)

Majka Jeżowska dla dorosłych

Jej adresowana do dzieci twórczość jest większości z nas doskonale znana. Majka Jeżowska zdążyła już w latach 80. nagrać dwie „dorosłe płyty”? No, właściwie półtorej. Od początku jednak (więcej…)

Alibabki – nie tylko „Jak dobrze mieć sąsiada”

O tym, że polski pop z lat 70. to prawdziwa kopalnia doskonale zaaranżowanych, błyskotliwych pod względem melodycznym numerów z Bacharachowskim „ukąszeniem” wiadomo już od dawna – a przynajmniej od momentu, gdy Mitch & Mitch wespół ze Zbigniewem Wodeckim podali hipsterom na tacy remake debiutanckiego albumu zmarłego w tym roku wokalisty. Warto jednak o tym przypominać, bo za polską muzyką rozrywkową z lat okołogierkowskich ciągnie się zła sława związana z rzekomą bezideowościową i tuszowaniem realnych problemów. Owszem, polski pop tamtej doby raczej nie pchał się na barykady i nie zaciskał pięści, mimo to stanowił nierzadko twórczość najwyższej próby. (więcej…)

Polski hip-hop: kto był pierwszy?

Z lektury youtube’owych komentarzy pod co bardziej leciwymi wideoklipami z nurtu polskich rapsów wynika, że spór o to, kto był pierwszy, jest nadal bardzo żywotny.

Dorzucę więc do tej jałowej dyskusji trzy grosze i przypomnę, że na płycie „1987” zespołu Deuter* (wydanej w 1988 roku) znalazł się utwór „Nie ma ciszy w bloku”. Nominalnie punkowa grupa (więcej…)

Papa Dance – wielki synth popowy szwindel*

Projekt. To modne słowo, nadużywane zarówno przez aktywistów kulturalnych, jak i młodych rekinów branży startupowej, pasuje do Papa Dance jak ulał. „Zespół” sugerowałby przecież pewną oddolność i spontaniczność. Tymczasem decyzję o tym, aby dokooptować do wokalisty Grzegorza Wawrzyszaka paru kolegów, podjęto dopiero podczas pracy nad teledyskiem do Ordynarnego faulu, pierwszego singla. Produkt również nie wydaje się zbyt fortunnym określeniem. Odsyła nas w stronę kapitalistycznej logiki, która ma w wypadku rynku muzycznego późnego PRL-u umiarkowanie zastosowanie. Jak tu bowiem marzyć o wielomilionowych nakładach, skoro (więcej…)

Muzyka Młodej Generacji: młody duch a inżyniera

Słabość PRL-owskiej fonografii i ograniczenia wynikające z centralnego zarządzania przemysłem rozrywkowym nie pozwoliły na wyodrębnienie się na polu muzyki rozrywkowej zadowalającej liczby nurtów i podgatunków. Tym bardziej warte wzmianki wydaje się przedsięwzięcie o nazwie „Muzyka młodej Generacji” zainicjowane przez menadżerów* Jacka Sylwina, Marcina Jacobsona, Waltera Chełstowskiego i Wojciecha Korzeniewskiego.  (więcej…)

Michaj Burano albo John Mike Arlow

Tym razem jedna z niemal zupełnie zapomnianych, a zarazem szalenie charakterystycznych postaci, czyli Michaj Burano. Muzyk romskiego pochodzenia urodził się w Taszkiencie. Do Polski przybył w 1952 roku wraz z prowadzonym przez jego ojca Zespołem Pieśni i Tańca Cyganów Mołdawskich. Wówczas to rodzina postanowiła osiedlić się na przedmieściach Lublina.

Burano (a właściwie Wasyl Michaj) dołączył w 1959 roku do trójmiejskiej grupy Rhythm and Blues prowadzonej przez Franciszka Walickiego. To wówczas przyjął wymyślony przez kierownika zespołu pseudonim, który w języku romskim oznacza „burza”. (więcej…)

Najpierw hard rock, potem prywatki (zespół Test)

Za prekursorów hard rocka na naszym polskim podwórku uważa się Test – z Wojciechem Gąssowskim pełniącym rolę frontmana. Co prawda wczesną twórczość zespołu należałoby zakwalifikować jako pop (patrz: „Antonina” z tekstem Jeremiego Przybory), jednak wraz z pojawieniem się w 1972 roku w składzie byłego członka Breakoutu, Dariusza Kozakiewicza, ich brzmienie stało się znacznie ostrzejsze.  (więcej…)

Musicorama – dyskoteka po polsku

Samą „ideę” dyskoteki przywiózł do Polski – a jakże – Franciszek Walicki, który pod koniec lat 60. przebywał wraz z grupą Breakout w Holandii i wówczas to zachwycił się amsterdamskimi klubami. Pierwsza tego typu impreza odbyła się w naszym kraju 18 lipca 1970 roku w podziemiach sopockiego Grand Hotelu. (więcej…)

Ich Troje jak świat

To nie pusty frazes: początek XXI wieku w Polsce naprawdę należał do nich. Coś jednak sprawia, że trudno dziś myśleć o Ich Troje* z sentymentem, a zdecydowanie łatwiej traktować ich w kategoriach wyrzutu sumienia. I nie chodzi jedynie o problematyczną ,,odległość”, jaka dzieli nas od wczesnych lat zerowych.

W Kulturze karaoke  Dubravka Ugrešić pisze: (…) karaoke nie potwierdza wcale demokratycznej idei, zgodnie z którą każdy może, jeśli tylko chce, lecz ideę odwrotną (choć równie demokratyczną): że każdy chce, skoro może**. Niewykluczone, że Michał Wiśniewski już w 1995 roku postanowił stać się wczesnym exemplum wspomnianej postawy. (więcej…)

Debiut Lady Pank

Podobno niewiele brakowało, by Lady Pank zagrało w 1985 roku na Live Aid. Tak, tym Live Aid. Zespół miał w tym czasie koncertować w Wielkiej Brytanii, a o ich obecność zabiegali producenci Mike Appleton i Hell Ublinger. Cały plan nie wypalił jednak ze względu na perturbacje wizowe*.

Niezależnie od tego, jak apokryficznie brzmi powyższa ciekawostka, chciałbym zatrzymać się na chwilę przy Borysewiczu i spółce. (więcej…)

Historia znikania. Marek Sośnicki i Tamerlane

Chyba mało kto pamięta już o takiej postaci jak Marek Sośnicki. Nic dziwnego, mamy tu bowiem do czynienia z dość klasyczną szołbiznesową historią znikania.

Zespół Tamerlane „miał papiery” na to, aby osiągnąć względny sukces komercyjny. Ich debiutancki album „14th Century Soul” z 1991 roku stanowił dość niecodzienny w naszych warunkach przykład smooth popowego grania o (więcej…)

„Sukces” Piwowskiego i porażka Niemena

Warto rzucić okiem na trzynastominutowy dokument „Sukces” z 1968 roku wyreżyserowany przez Marka Piwowskiego (tak, tego Piwowskiego od „Rejsu” i „Noża w głowie Dino Baggio”). Twórcy zarzucano, że celowo zmontował obraz tak, aby ukazać artystę w jak najgorszym świetle (więcej…)

ABBA i polska Złota Płyta

Zwyczaj wręczania złotych płyt jest w naszym kraju kultywowany od 1968 roku – wyróżnienie (za swój solowy debiutancki longplay „Dziwny jest ten świat”) otrzymał wówczas Czesław Niemen. Pierwszymi zagranicznymi wykonawcami, którzy otrzymali tę nagrodę, byli natomiast Szwedzi z ABBY ze swoim „Waterloo”.

I tu należy dorzucić dwa słowa o ich słynnym występie w programie TVP „Studio 2” z 1976 roku. (więcej…)

Następcy Tronów

Jeden z najbardziej tajemniczych polskich zespołów bigbitowych. Następcy Tronów działali pod auspicjami szczecińskiego oddziału Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów* w Polsce. (więcej…)

Niebiesko-Czarni

Niebiesko-Czarni powstali w 1962 roku z inicjatywy – jakżeby inaczej – Franciszka Walickiego (wspomagał go Jerzy Kossela, znany głównie jako gitarzysta Czerwonych Gitar). Grupa miała z założenia stanowić konkurencję dla wspominanych wcześniej Czerwono-Czarnych.

Właściwie łatwiej byłoby wymienić, kto z wybitnych wykonawców nie przewinął się przez skład zespołu. Wspomnę tylko (więcej…)

Co dalej?

Po rozwiązaniu Rhythm and Bluesa Walicki zainicjował powstanie Czerwono-Czarnych (nazwa nawiązywała do kolorów gdańskiego Jazz Clubu), którzy mieli być naturalną kontynuacją działalności pionierskiej grupy. Ich debiutancka EP-ka „Elevator Rock” z 1961 to pierwsza polska płyta z zagranicznym rock and rollem. (więcej…)

Rhythm & Blues, czyli Początek

Zacznijmy od narodzin polskiego rock and rolla. Za takowe uważa się koncert grupy Rhythm and Blues, który odbył się 24 marca 1959 roku w gdańskim klubie Rudy Kot (prawdopodobnie był to jednak ich trzeci koncert). Do dziś zachowało się (więcej…)

O projekcie

Głównym założeniem projektu jest praca popularno-naukowa dotycząca polskiej muzyki popularnej, w ramach której analizie zostaną poddane
zarówno zjawiska mniej znane i dotychczas nieopracowane, jak i twórczość głównego nurtu (od lat 50. do czasów współczesnych). W ramach projektu odbędzie się indywidualna praca krytyczno-reporterska, naukowa i badawcza, a także konsultacje z uznanymi krytykami muzycznymi. Efekty badań zostaną udostępnione w ramach internetowej bazy danych zawierającej chronologię, prezentację sylwetek najważniejszych postaci z historii muzyki popularnej, artykuły uznanych krytyków, dyskusje z artystami. W ramach projektu planowane są także warsztaty i panele z publicznością. Projekt ma więc charakter naukowo-badawczy, a także
popularyzatorski.

Projekt „Po(p)land. Baza polskiej muzyki popularnej” jest realizowany dzięki stypendium twórczemu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Przybysze z Matplanety

Widziałem pod youtube’owym wideo z czołówką „Przybyszów z Matplanety” kilka komentarzy w rodzaju „ej, nie wiedziałem, że Zaucha to śpiewał”. Podejrzewam, że (mimo wszystko) jest to fakt dość powszechnie znany. Gdy jednak zapytamy o autorów muzyki, raczej mało kto na sali podniesie ręce.

(więcej…)