2 plus 1 i „Wielki mały człowiek”

To jedna z najbardziej ekscytujących, oryginalnych, a zarazem niejednoznacznych karier w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Trudno też o zespół w tak silny stopniu „niedoczytany”. Symptomatyczna wydaje się w tym wypadku wielka kariera utworu „Windą do nieba”, który jest obowiązkowym punktem każdej imprezy weselnej. Rzekomo świetnie wpisująca się w tematykę najważniejszego dnia w życiu, stanowi tak naprawdę tragiczną opowieść o niepożądanym, wymuszonym przez okoliczności zamążpójściu. Powyższy fakt śmiało możemy potraktować jako metonimię całego 2 plus 1, zespołu, który – niczym sowy w „Miasteczku Twin Peaks” – „nie jest tym, czym się wydaje”.

Prawdopodobnie zapamiętamy ich jako dostarczycieli zgrabnych, zwiewnych popowych hitów o akustyczno-folkowej proweniencji. Doskonale wpisują się w ten model bodaj dwa największe przeboje grupy, czyli „Chodź pomaluj mój świat” i „Iść w stronę słońca”. Gdy zapytamy jednak o dalsze muzyczne aspiracje zespołu, znacznie wykraczające poza bezpieczne estradowe poletko, pamięć okazuje się nieco zawodna. Tymczasem już na przełomie lat 70. i 80. grupa zainteresowała się muzyką dyskotekową, czego efektem jest anglojęzyczny krążek „Easy Come, Easy Go”, który zapewnił 2 plus 1 sporą rozpoznawalność za zachodnią granicą. Ten krótki parkietowy flirt można dziś traktować jako preludium ich dalszych poszukiwań.

Co prawda w 1981 roku grupa uraczyła publiczność dość tradycyjnie „opolskim” hitem w postaci wspomnianego „Iść w stronę słońca”, jednak już w 1983 na rynek trafił album „Bez limitu”. Grupa zaprezentowała tu swoje nowe, nieco mniej przystępne (łatwo wyczuć silną inspirację brytyjską nową falą), a mimo to przebojowe oblicze, czego dowodem jest złota płyta przyznana im rok później. Pełnię swoich artystycznych możliwości zaprezentowali jednak na wydanym w 1985 roku „Video”. Choć dominują tu neurotyczno-psychodeliczne utwory naznaczone, jak sugeruje tytuł albumu, strachem przed nowym, nie-do-końca-wspaniałym światem, znalazło się tu też miejsce dla piosenki o nieco bardziej komercyjnym potencjale. Mowa o „Wielkim małym człowieku” opartym na umyślnie kanciastym klawiszowym arpeggio, które kieruje nas w stronę synth popowych pionierów z Wysp Brytyjskich takich jak Soft Cell czy Human League. O zmyśle kompozycyjnym Janusza Kruka i jego talencie do tworzenia chwytliwych melodii sporo mówi też choćby kontrastujący ze zwrotką refren oparty na chwytliwym hooku. Całości sprzyja też pomysłowa aranżacja: niepokojącą piosenkę dotyczącą wyobcowania wieńczy dancingowo-rock and rollowe solo saksofonu.

Zarówno wspomniany singiel, jak i całe „Video” dowodzą, że mamy do czynienia z grupą dojrzałą, skłonną do eksperymentów oraz w pełni panującą nad muzyczną materią, którą bierze na warsztat. Niestety, jak się okazało był to łabędzi śpiew zespołu. W 1989 na rynek trafił umiarkowanie udany pop-rockowy album „Andidotum”. Śmierć Janusza Kruka, do której doszło trzy lata później, można uważać za oficjalny koniec kariery 2 plus 1*.

___

* W latach 1998-1999 zespół, z Elżbietą Dmoch i Cezarym Szlązakiem, koncertował pod szyldem „2 plus 1”. Muzyk podjął podobną próbę również w latach 2016-2017, jednak (ze względu na nieobecność w składzie oryginalnej wokalistki grupy) użycie nazwy było bezprawne.

Tekst jest częścią projektu „Po(p)land. Baza polskiej muzyki popularnej” realizowanego dzięki stypendium twórczemu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *