Zakazany owoc kapitalizmu („Dyskoteka Pana Jacka”)

Jeśli Dyskoteka Pana Jacka wraca we wspomnieniach dzisiejszych trzydziestolatków, pełni zwykle funkcję magdalenki odsyłającej do sielskiego, pozbawionego trosk dzieciństwa. Tymczasem program stworzony w drugiej połowie lat 80. można traktować jako przejaw pogoni za Zachodem, której finał jest mało satysfakcjonujący.

Najpierw jednak trochę historii PRL-owskiego kina. W 1986 roku premierę miało Cudowne dziecko, polsko-kanadyjski film wyreżyserowany przez Waldemara Dzikiego. Historia obdarzonego nadprzyrodzonymi mocami Piotra znacznie odbiegała od standardów wyznaczanych przez popularne produkcje adresowane do ówczesnej młodzieży. Publiczności przypadł do gustu rozmach produkcji i nowatorskie rozwiązania scenograficzne rodem z amerykańskiego kina. W zachwytach wtórowali widzom wschodnioeuropejscy krytycy, czego dowodem są laury na międzynarodowych festiwalach w Belgradzie i Moskwie oraz nagroda Poznańskie Koziołki.
(więcej…)

„Tabu” – najlepsza płyta w karierze Kombi?

Nie znajdziemy na „Tabu” wielkich, ponadczasowych hitów w rodzaju „Słodkiego, miłego życia” czy „Black & White”. Choć nie brakuje tu nośnych refrenów, czego dobry przykład stanowią utwory „Tabu – obcy ląd” czy „Pamiętaj mnie”, siła tego albumu nie leży bynajmniej w jego przebojowości. Piąty longplay Kombi to przede wszystkim najbardziej dojrzały i spójny album w ich dorobku. Album, na którym trzyosobowy skład (co warte podkreślenia: po raz pierwszy zrezygnowano z usług perkusisty i ograniczono się do automatu Yamaha RX5) jawi się nam (więcej…)

Powrót Depesza z Wieliczki (Jauntix)

Ulubiona grupa „chodnikowa” Olgi Drendy, autorzy najlepszego utworu disco polo według Carpigianiego, ludzie odpowiedzialni za „jeden z najwznioślejszych momentów w historii polskiej popkultury” zdaniem Krzysztofa Michalaka z portalu Porcys. A przecież tytuły i etykiety można mnożyć, wszak – jak pokazuje dowolna facebookowa wzmianka na temat zespołu – spór o to, co tak naprawdę grał Jauntix, jest wciąż żywy. Wiadomo na pewno, że klawiszowiec Marcin Jaglarz, autor między innymi słynnej „Atlantydy”, postanowił ponownie zająć się muzyką. (więcej…)

2 plus 1 i „Wielki mały człowiek”

To jedna z najbardziej ekscytujących, oryginalnych, a zarazem niejednoznacznych karier w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Trudno też o zespół w tak silny stopniu „niedoczytany”. Symptomatyczna wydaje się w tym wypadku wielka kariera utworu „Windą do nieba”, który jest obowiązkowym punktem każdej imprezy weselnej. Rzekomo świetnie wpisująca się w tematykę najważniejszego dnia w życiu, stanowi tak naprawdę tragiczną opowieść o niepożądanym, wymuszonym przez okoliczności zamążpójściu. Powyższy fakt śmiało możemy potraktować jako metonimię całego 2 plus 1, zespołu, który – niczym sowy w „Miasteczku Twin Peaks” – „nie jest tym, czym się wydaje”. (więcej…)

Święty Graal polskiego disco i synth popu

Nie wiem, czy wśród obserwujących tę stronę znajdziemy muzyczno-technicznych pasjonatów, ale spróbujmy: w tym tygodniu miałem okazję porozmawiać z Andrzejem Korzyńskim, o którym była już tutaj mowa. Pan Andrzej pokazał mi między innymi sekwencer Roland MC-500 MKII, przy pomocy którego (więcej…)

Filmy Wajdy i mydełko Fa

Wywiad z Andrzejem Korzyńskim, kompozytorem filmowym, autorem przebojów Piotra Szczepanika, Franka Kimono i innych.

Mateusz Witkowski: Pańska mama wymarzyła sobie, że będzie pan muzykiem klasycznym. Tymczasem chwilę po uzyskaniu dyplomu kompozytora zajął się pan bigbitem. Jak do tego doszło?

Andrzej Korzyński: Wszystko przez Raya Charlesa. Pamiętam, że gdy usłyszeliśmy go po raz pierwszy (więcej…)

STARTER: Andrzej Korzyński

Ambitny kompozytor flirtujący z show-biznesem lat 70. i 80.? A może miłośnik chwytliwych melodii, który z (zawodowego) obowiązku poświęca swój czas na pisanie nieco trudniejszych utworów? Niezależnie od tego, jak go nazwiemy, pewne jest jedno: zawdzięczamy Andrzejowi Korzyńskiemu więcej, niż mogłoby się nam wydawać.

Umiejętność lawirowania między światem muzyki pop a tzw. wymagającą twórczością to raczej domena rodzimych jazzmanów. Wystarczy wymienić choćby pierwsze z brzegu nazwiska takie jak Jerzy „Duduś” Matuszkiewicz (m.in. serialowe przeboje Czterdzieści lat minęło i Stawiam na Tolka Banana), Jan Ptaszyn Wróblewski (np. znakomite Zielono mi z repertuaru Andrzeja Dąbrowskiego), Wojciech Karolak (Wyszłam za mąż – zaraz wracam wykonywane przez Ewę Bem). (więcej…)

Papa Dance, czyli kto?

Jeżeli prześledzicie opisy trzech pierwszych longplayów zespołu Papa Dance, na pewno rzuci się Wam w oczy, że autorem muzyki do wszystkich utworów jest niejaki Adam Patoh. Tak naprawdę pod tym pseudonimem ukrywali się (więcej…)

STARTER: BAJM

Próżno szukać ich w szufladce podpisanej „dobra polska muzyka z lat osiemdziesiątych”. Nie wypada bowiem, żeby zespół od lat dostarczający słuchaczom mdłych pop rockowych utworów sąsiadował z Maanamem czy Republiką. A jednak: zanim Bajm długo należał do najciekawszych zjawisk w polskiej muzyce rozrywkowej. Czas o tym przypomnieć.

Zacznijmy od tego, że Bajmów jest – przynajmniej – kilka. Abstrahując od zmian personalnych: lubelski zespół od samego początku działalności był w ścisłym kontakcie z Zeitgeistem i chętnie zmieniał oblicze. Nie tylko nadążał za aktualnymi trendami, ale i modyfikował je wedle własnego uznania, włączał w inny kontekst dźwiękowy i kulturowy. (więcej…)

Majka Jeżowska dla dorosłych

Jej adresowana do dzieci twórczość jest większości z nas doskonale znana. Majka Jeżowska zdążyła już w latach 80. nagrać dwie „dorosłe płyty”? No, właściwie półtorej. Od początku jednak (więcej…)

Polski hip-hop: kto był pierwszy?

Z lektury youtube’owych komentarzy pod co bardziej leciwymi wideoklipami z nurtu polskich rapsów wynika, że spór o to, kto był pierwszy, jest nadal bardzo żywotny.

Dorzucę więc do tej jałowej dyskusji trzy grosze i przypomnę, że na płycie „1987” zespołu Deuter* (wydanej w 1988 roku) znalazł się utwór „Nie ma ciszy w bloku”. Nominalnie punkowa grupa (więcej…)

Papa Dance – wielki synth popowy szwindel*

Projekt. To modne słowo, nadużywane zarówno przez aktywistów kulturalnych, jak i młodych rekinów branży startupowej, pasuje do Papa Dance jak ulał. „Zespół” sugerowałby przecież pewną oddolność i spontaniczność. Tymczasem decyzję o tym, aby dokooptować do wokalisty Grzegorza Wawrzyszaka paru kolegów, podjęto dopiero podczas pracy nad teledyskiem do Ordynarnego faulu, pierwszego singla. Produkt również nie wydaje się zbyt fortunnym określeniem. Odsyła nas w stronę kapitalistycznej logiki, która ma w wypadku rynku muzycznego późnego PRL-u umiarkowanie zastosowanie. Jak tu bowiem marzyć o wielomilionowych nakładach, skoro (więcej…)

Muzyka Młodej Generacji: młody duch a inżyniera

Słabość PRL-owskiej fonografii i ograniczenia wynikające z centralnego zarządzania przemysłem rozrywkowym nie pozwoliły na wyodrębnienie się na polu muzyki rozrywkowej zadowalającej liczby nurtów i podgatunków. Tym bardziej warte wzmianki wydaje się przedsięwzięcie o nazwie „Muzyka młodej Generacji” zainicjowane przez menadżerów* Jacka Sylwina, Marcina Jacobsona, Waltera Chełstowskiego i Wojciecha Korzeniewskiego.  (więcej…)

Debiut Lady Pank

Podobno niewiele brakowało, by Lady Pank zagrało w 1985 roku na Live Aid. Tak, tym Live Aid. Zespół miał w tym czasie koncertować w Wielkiej Brytanii, a o ich obecność zabiegali producenci Mike Appleton i Hell Ublinger. Cały plan nie wypalił jednak ze względu na perturbacje wizowe*.

Niezależnie od tego, jak apokryficznie brzmi powyższa ciekawostka, chciałbym zatrzymać się na chwilę przy Borysewiczu i spółce. (więcej…)

Przybysze z Matplanety

Widziałem pod youtube’owym wideo z czołówką „Przybyszów z Matplanety” kilka komentarzy w rodzaju „ej, nie wiedziałem, że Zaucha to śpiewał”. Podejrzewam, że (mimo wszystko) jest to fakt dość powszechnie znany. Gdy jednak zapytamy o autorów muzyki, raczej mało kto na sali podniesie ręce.

(więcej…)