Muzyka Młodej Generacji: młody duch a inżyniera

Słabość PRL-owskiej fonografii i ograniczenia wynikające z centralnego zarządzania przemysłem rozrywkowym nie pozwoliły na wyodrębnienie się na polu muzyki rozrywkowej zadowalającej liczby nurtów i podgatunków. Tym bardziej warte wzmianki wydaje się przedsięwzięcie o nazwie „Muzyka młodej Generacji” zainicjowane przez menadżerów* Jacka Sylwina, Marcina Jacobsona, Waltera Chełstowskiego i Wojciecha Korzeniewskiego. 

Główną ideą przyświecającą działaniom tego organizacyjno-muzycznego kolektywu było zgromadzenie pod jednym szyldem wybranych młodych zespołów oscylujących w obrębie szeroko rozumianego rocka. Kuratela doświadczonych, ściśle związanych z branżą organizatorów oraz promocyjny rozmach (dostrzegalny już w nośnej nazwie) miały zagwarantować pożądany rozgłos i zwrócić uwagę młodej widowni, która z nadzieją wypatrywała swoich muzycznych bohaterów w nastawionej na łatwą estradową rozrywkę Gierkowskiej „dekadzie sukcesu”. Przewidywania Sylwina, Chełstowskiego i reszty zespołu okazały się słuszne, choć sukces całej inicjatywy należałoby uznać za połowiczny. Zespoły reprezentujące kolektyw po raz pierwszy zaprezentowały się widowni w 1978 roku. Wówczas to, podczas Międzynarodowych Konfrontacji Muzycznych „Pop Session”**, na scenie Teatru Leśnego pojawiły się takie grupy jak Kombi, Krzak, Drive, Exodus i Heam***. Debiutancki koncert MMG okazał się sporym wydarzeniem (czego dowodzi choćby zainteresowanie, jakie cieszyły się kolejne występy organizowane pod tym szyldem), choć niektórzy z recenzentów wskazywali na nieskuteczność działań promocyjnych (widownia Teatru Leśnego w Sopocie, mimo trwającego sezonu letniego, nie została zapełniona), niski poziom artystyczny lub fałsz wpisany w całe przedsięwzięcie. J. Grün z miesięcznika „Jazz” pisał na ten temat następująco:

„W Teatrze Letnim miota się (ponoć już na stałe) młoda generacja muzyki rockowej. Określenie to powinno się właściwie pisać w cudzysłowie. „Młoda”, brodata, siwawa generacja jest najważniejsza (….). Totalny brak koncepcji muzycznych, połączony z absurdalnym jazgotem syntezatorów, monotonia, bełkot semantyczny (…)”.

Mimo dezaprobaty wyrażanej przez część krytyków, Muzyka Młodej Generacji zdołała przykuć uwagę publiczności i tchnąć nowe życie w ospałą scenę rockową zepchnięta w mijającej dekadzie na margines. Rok 1979 przyniósł kolejną edycję Pop Session, a co za tym idzie: kolejny koncert zorganizowany pod wspomnianym szyldem. Obok wspomnianego już Krzaka, Kombi i Exodusu, występujących tym razem w charakterze gwiazd, swoje umiejętności zaprezentowali m.in. Kasa Chorych, Zjednoczone Siły Natury „Mech” i Res Publica (czyli wczesne wcielenie Republiki). Szczególnie przełomowa wydaje się natomiast zorganizowana w roku kolejnym w Jarocinie impreza o nazwie I Ogólnopolski Przegląd Muzyki Młodej Generacji, w której udział, obok niektórych ze wspomnianych zespołów, wzięli m.in. Maanam i Porter Band. Całe wydarzenie opierało się na znanej już dziś dobrze formule – koncertom popularnych artystów towarzyszył konkurs dla początkujących grup (tu między innymi: Dżem, Cytrus, Easy Rider, Mietek Blues Band i zwycięski Ogród Wyobraźni). 

Kolejna edycja imprezy odbyła się w roku 1980 – w szranki stanęły m.in. hard rockowa grupa TSA (występująca jeszcze bez Marka Piekarczyka) czy nowofalowy Brak. Miano gwiazd wieczoru przypadło natomiast Perfectowi oraz występującej w poprzednim roku Kasie Chorych, Ogrodowi Wyobraźni i Dżemowi. W roku kolejnym cała impreza, przeniesiona do jarocińskiego amfiteatru, została zarejestrowana przez telewizyjne kamery. Dominowały grupy punkowe i nowofalowe, takie jak Rejestracja i Śmierć Kliniczna. Była to ostatnia edycja przeglądu zorganizowana pod szyldem „Muzyka Młodej Generacji” (kolejny nosił już nazwę „Festiwal Muzyków Rockowych”).

Koncerty i działalność grup spod znaku MMG doprowadziły poniekąd do renesansu muzyki gitarowej i zdynamizowały scenę młodzieżową – o czym świadczy najlepiej stworzenie fundamentów pod legendę Jarocina. Pozwoliły też na upowszechnienie nowych, słabo obecnych w polskiej twórczości rozrywkowej nurtów, często skrajnie różnych, jak blues rock (np. Dżem, Kasa Chorych) i synth pop (Kombi). Rozpiętość stylistyczna, jaką prezentowały młode zespoły, musiała jednak pachnieć showbiznesową inżynierią i prowokować pytania dotyczące arbitralności całego przedsięwzięcia. Prawdziwą przeszkodę stanowiły jednak infrastrukturalne ograniczenia polskiego przemysłu muzycznego: ze względu na słabość rodzimej fonografii niemożliwym okazało się zdyskontowanie popularności nowych grup. Niektóre z nich, jak Kasa Chorych, musiały poczekać na premierę debiutanckiego longplaya trzy lata, inne, takie jak Cytrus, lat… siedemnaście. W wywiadzie udzielonym „Magazynowi Muzycznemu” (luty 1986) Marcin Jacobson utyskiwał również na niską kulturę organizacyjną i techniczne niedostatki polskich estrad, które utrudniają młodym zespołom profesjonalizację i artystyczny rozwój. Pokusił się też o smutny bilans całego przedsięwzięcia: „Co po pięciu latach zostało z muzyki młodej generacji? (pisownia oryginalna – MW) Krzak rozpadł się, muzycy jakoś funkcjonują, ale na boku, Exodus nie istnieje, Kombi – w innym składzie (…), Mech nie istnieje, Kasa Chorych również (…)”.

Powyższe, gorzkie podsumowanie kilkuletnich dokonań można już dziś uznać za nieaktualne. Wszak część wykonawców związanych z całą inicjatywą na dobre umościła się w głównym nurcie rodzimego popu (patrz: Kombi i drugie wcielenie o nazwie Kombii) i dorobiło się statusu absolutnych legend (Dżem). Efemeryczność wielu ze wspomnianych wyżej składów oraz mało imponujące dokonania fonograficzne z lat 1979-1982 sprawiają rzecz jasna, że trudno nazwać całe przedsięwzięcie mianem satysfakcjonującego pod względem artystycznym. Mimo to: warto pamiętać, że oddolny, rockowy boom, o jakim należy mówić w wypadku Polski lat 80., byłby możliwy bez Muzyki Młodej Generacji, należy uznać za retoryczne.

_

* Co ciekawe, zawód „menadżera (lub „menażera”, gdyż takiej wersji używano w branżowej prasie) muzycznego”, z punktu widzenia przepisów, w tamtym czasie nie istniał. Wspominał o tym Marcin Jacobson w wywiadzie dla „Magazynu Muzycznego” (luty, 1986).

** Założeniem organizowanego od 1975 roku w Sopocie festiwalu – będącego w tamtym czasie jedyną tak dużą imprezą poświęconą muzyce młodzieżowej – było (jak sama nazwa wskazuje) skonfrontowanie dokonań rodzimych wykonawców z twórczością zagranicznych artystów. W 1980 przegląd został przeniesiony do Jarocina – tamże miała miejsce dwa lata później ostatnia edycja festiwalu zawierająca znane wcześniej elementy „Pop Session”.

*** Główną atrakcję festiwalu stanowiły zespoły zagraniczne, np. United Jazz + Rock Ensemble, który występowały na głównej scenie sopockiego amfiteatru.

Tekst jest częścią projektu „Po(p)land. Baza polskiej muzyki popularnej” realizowanego dzięki stypendium twórczemu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *